English is easy with easy English

Kilka dni temu BBC.com zarzuciło artykułem o dość klikalnym nagłówku: Native English speakers are the world’s worst communicators. Nasunęło mi się od razu kilka anegdotek, które potwierdzają jednocześnie paradoksalną tezę wysuniętą w tytule, że najgorzej w języku angielskim komunikują się osoby, dla których jest on językiem ojczystym. Najczęstszy błąd popełniany przez native speakerów to używanie nadmiernie wyszukanych zwrotów, mniej popularnych idiomów i frazali, a także slangu i skrótów, które nie są uczone na żadnych kursach ani tym bardziej w szkołach. Jeśli dostaniesz w biurze międzynarodowej firmy od kolegi anglofona mail o treści „OOO” to nie będzie to wcale oznaczać zachwytu w stylu „Oo, dziś knajpa na przeciw serwuje hummus z buraków!”, nie jest też to kod do kibelka w McDonaldzie po drugiej stronie ulicy, tylko nic innego jak out of the office! No przecież to oczywiste, jakżeby mogło to oznaczać coś zgoła odmiennego!

Niezrozumiały angielski  w pisowni to jeszcze i tak pestka, w końcu od czego jest wujek Google, czy też pomocna koleżanka z biura, która trochę lepiej ogarnia wyższych lotów akronimy. A zawsze też od biedy, będąc już naprawdę w desperacji, gdy nikt z zewsząd z żadną pomocą nie przychodzi, można do nadawcy odesłać odpowiedź z tekstem: „WTF?” i prędzej, czy później (z naciskiem na prędzej) sprawa powinna się wyjaśnić. Gorzej jest, gdy interlokutor ma sposób wysławiania się kompletnie dla nas niezrozumiały. Pal licho wyszukane słownictwo, bo tutaj zawsze możemy podpytać, co ktoś ma na myśli. Tak naprawdę pogrzebać nas może akcent drugiej osoby lub specyficzny sposób wymowy daleki od wymowy godnej prezenterów z BBC czy też bohaterów seriali, które regularnie w ramach osłuchania się śledzimy w oryginale.

Kilka dobrych lat temu studiując na filologii angielskiej mieliśmy blok zajęć konwersacyjnych, które co pół roku prowadził inny native speaker. Zazwyczaj ze zrozumieniem przebiegało gładko, nauczający nas obcokrajowcy posługiwali się dość staranną angielszczyzną, dobrze wiedzieli też, kiedy używają niepopularne dla nas zwroty i z automatu przybliżali nam ich znaczenie. W każdym razie gdzieś w połowie drugiego roku stołek wykładowcy po powolnym w ruchach dziadku z Ameryki przejął młody dziarski hipster z Walii. Wesołek, dowcipniś, który każdą opowieść puentował zawsze żartem, z których sam głośno się śmiał. My wszyscy razem z nim, a w tym ja najgłośniej. Szkoda tylko, że żadnego z nich nie rozumiałam. Tu nawet nie chodzi o słownictwo, którego on używał. On miał tak dziwny sposób mówienia, że do dziś nie jestem pewna, czy on aby na pewno mówił po angielsku. Ale na każdych zajęciach wszyscy potwierdzająco kiwali głowami, jak coś mówił, a niektórym czasem udawało się wejść z nim w konwersację. Serio, szacun! Dlatego też czułam przy super wiedzy całej grupy jakoś taką niezręczność, tym bardziej, że to już końcówka drugiego roku na anglistyce była, żeby przyznawać, że nie kumam co do mnie native speaker mówi. Z notatkami problemu nie było, bo pracowaliśmy na przyniesionych przez niego kserówkach, a zaliczenia było pisemne, więc na szczęście jakoś powolutku do przodu. Ale niesmak lekki dla mnie był i przeświadczenie, że cienizna ze mnie straszna, że kolesia ni w ząb nie rozumiem.

Na koniec semestru, po zaliczeniach, poszliśmy wszyscy na piwo. Po paru głębszych nagle ktoś z grupy tak nieśmiało pyta: „Ej, a czy w ogóle ktoś z was kumał co nawija ten Walijczyk?” Aż mi się oczy zaświeciły i spojrzałam po reszcie na ich reakcję, a oni wszyscy kiwali przecząco z uśmiechem i jedne przez drugiego zaczęli gadać: „Uff, już myślałem, że tylko ja nie rozumiem jego pseudoangielskiej gadaniny!”

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “English is easy with easy English

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s