Internet goes on strike
Styczeń 18, 2012
Jak co dzień rano, włączam sobie wordpresową przeglądarkę, zwaną przeze mnie milusio również “polecajką”, by zobaczyć, co tam mądrego inni w świecie napisali. Załącza się witryna i w tym samym momencie ociemniło mnie. Aż “que pasa?!” nacisnęła się na moje usta.

WTF is this? Na pewno error, albo przerwa techniczna – myślę bez sensu sobie (heloł, jaki error na WordPressie, przecież to nie Blox?!).
Klikam na cokolwiek i coś zaczyna się wykluwać.

Oczywiście kolejna myśl bez sensu, że to dżołk hakerski.
To jednak nie żarty. Po spenetrowaniu wujka google’a wiem, co w trawie piszczy – amerykański internet poszedł dziś strajkować.
Mądrości zaczerpnęłam z naszego rodzimego źródła, gdzie po krótce okazało się, że amerykańscy kongresmeni, w przyszłym tygodniu, będą chcieli przeforsować kontrowersyjną ustawę antypiracką. Posłużę się cytatem ze wspomnianego źródła, bo nie chce mi się parafrazować: “Ustawa zakładałaby, że strony naruszające prawa autorskie nie mogłyby pojawiać się w wyszukiwarkach, a amerykańskie przedsiębiorstwa nie mogłyby się na nich reklamować. Problem w tym, że na upartego każda strona internetowa może naruszać takie prawa, a jeśli zaczniemy je wszystkie blokować, to prowadzić to będzie wprost do cenzury Internetu.”
Coś cienko to widzę. Zobaczcie sobie ilu kongresmenów jest za, a ilu przeciw. Że tak powiem, wygląda to kałowo.
Styczeń 19, 2012 at 12:34 am
Obama jest homie, nie pozwoli zablokować 9gaga, youtuby ani naszych seriali, bo sam używa. Bez obaw! Zawetuje i dostanie drugiego Nobla.